Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wober z miasteczka Stettin/Szczecin. Mam przejechane 67526.71 kilometrów na szosie. Jeżdżę z prędkością średnią 28.04 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Pogoda w Szczecinie
free counters

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
115.34 km
03:40 h 31.46 km/h:
Maks. pr.:57.22 km/h
Temperatura:23.0
HR max:186 ( 96%)
HR avg:144 ( 74%)
Podjazdy:481 m
Kalorie: 2930 kcal

Gryfino Team

Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 09.07.2011 | Komentarze 5

Wczoraj zgadałem się z Rafałem z Gryfina i dołączyłem do ekipy. Na miejsce zbiórki mam dokładnie 20km wiec był czas na rozgrzewkę i rozjazd (choć z tym drugim jakoś słabo wyszło). O 9:3- wyruszyliśmy z ekipą w stronę Krajnika. Na pierwszym podjeździe od Pastuszki dwóch zrezygnowało co mnie dziwi bo tempo było lajtowe. Zostaliśmy w 6 osób i przez Widuchową dotarliśmy spokojnie do rozjazdu na Krajnik Dolny. Początek jest z górki więc było się gdzie rozpędzić. Już myślałem że nie mają w zwyczaju jechać mocniej bo był z nami [p. Edmund który ma 60 lat stąd jestem pełen podziwu ze trzymał koło. Postanowiłem trochę poharcować bo noga wypoczęta od dwóch dni. Zaciąg na 53km/h i grupa jedzie. No to smerfastycznie pomyślałem. CO prawda niektórzy oszukiwali dając zmianę zaraz po wyjściu na nią ale do Krajnika było ostro. Na miejscu chwila przerwy na napełnienie bidonów. Powrót wałem. Początek spokojny około czterech dych potem trochę poskakaliśmy z Filipem i Rafałem i Grupa się lekko porwała. Chwila na zjednoczenie sił i potem już stałym tempem po zmianach. Fajnie się jechało pewnie będę chłopaków częściej odwiedzał :)

ps. Znowu na drodze spotkałem Misiacza i tak pędził że jak się zorientowałem że to on było za późno żeby nawet krzyknąć ale pozdrawiam teraz :)

AVG CAD 87:
Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
61.50 km
02:10 h 28.38 km/h:
Maks. pr.:42.55 km/h
Temperatura:20.0
HR max:166 ( 86%)
HR avg:140 ( 72%)
Podjazdy:210 m
Kalorie: 1981 kcal

Obyło się bez deszczu

Piątek, 8 lipca 2011 · dodano: 08.07.2011 | Komentarze 0

Dziś bardzo spokojnie po południu wycieczka bez spinki.
Trasa: Szczecin-Gryfino-Wełtyń-Gardno-Glinna-Stare Czarnowo-Płonia-Szczecin


Dane wyjazdu:
131.22 km
04:11 h 31.37 km/h:
Maks. pr.:47.12 km/h
Temperatura:23.0
HR max:174 ( 90%)
HR avg:143 ( 74%)
Podjazdy:374 m
Kalorie: 3118 kcal

Kto nie może ten...Niechorze :)

Środa, 6 lipca 2011 · dodano: 06.07.2011 | Komentarze 8

No to się wybrałem nad morze tym razem. Pobudka przed szóstą i obrałem kierunek Niechorze. Wybrałem się do chrześniaka zobaczyć jak mu jest na wczasach z dziadkami. Początek bardzo zimny, tylko 13 stopni ale kolo ósmej było już słońce. Za Kliniską dorwałem kolegę na szosie który też jechał nad morze do Międzywodzia ale przez Stepnicę co nie było ki po drodze bo po pierwsze za blisko a po drugie robią tam drogę i nie jest za ciekawy asfalt. Obrałem zatem w goleniowie gdzie rozeszły się nasze drogi kierunek na Nowogard. Fajną ścieżkę tam zrobili jedzie się wyśmienicie. Z Nowogardu na Płoty, Gryfice, Trzebiatów, Pogorzelicę i Niechorze :)
Wiatr nie przeszkadzał. Fajnie się jechało. Od Płot stosunkowo gorąco ale dałem radę.
Plażowanie, piwko, kebab, pizza i autem z bratowa do domu. To się nazywa tydzień regeneracji pełnym.....brzuchem :)
AVG CAD: 91

Niechorze Plaża i widok na latarnię © wober


Trzebiatów ratusz © wober



Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
101.33 km
03:15 h 31.18 km/h:
Maks. pr.:51.70 km/h
Temperatura:22.0
HR max:166 ( 86%)
HR avg:133 ( 68%)
Podjazdy:385 m
Kalorie: 2310 kcal

Lekko

Wtorek, 5 lipca 2011 · dodano: 05.07.2011 | Komentarze 6

Ten tydzień jest zdecydowanie regeneracyjny z lekkim kręceniem. Niestety dziś sam bo kompanów do jazdy brak. Jako, że od 14 transmisja z TdF to treningi przerzucone na rano. Wystartowałem o 10:00 w kierunku Pyrzyc ch0oć miałem jechać na banie ale jakoś się pozmieniało :)
W Starym Czarnowie minąłem się z jakimś kolarzem po pięćdziesiątce chyba z STC. Wiatr przyjemny, pogoda wyśmienita, nic tylko jechać.
Z pyrzyc na Stargard, Kobylankę, Kołbacz i do domku.
AVG CAD:92


Bridgestone Stargard Szczeciński © wober


to się nazywa sciezka lepsza niż niejeden asfalt!!! © wober
Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
90.22 km
02:57 h 30.58 km/h:
Maks. pr.:42.12 km/h
Temperatura:18.0
HR max:155 ( 80%)
HR avg:142 ( 73%)
Podjazdy:311 m
Kalorie: 2131 kcal

Rozjazd

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · dodano: 04.07.2011 | Komentarze 1

Dziś spokojnie, teraz kilka dni lekkiego kręcenia. Rano nic nie wskazywało na to że uda się wyjść ale pogoda od południa znacznie się poprawiła.
Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
0.00 km
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

X Maraton Gorzów - foto z dekoracji

Niedziela, 3 lipca 2011 · dodano: 03.07.2011 | Komentarze 8

Nic nie wylosowałem, roweru nie wygrałem czyli standard zachowany :)


Fotka przed wczorajszym startem. Niestety jakość słaba bo to zdjęcie zdjęcia :/
ps. ale kurtkę zainteresowani widzą :)

przed startem © wober


Przed rozdaniem nagród © wober


w końcu jakies pudło.... © wober


Całe zycie drugi :) © wober


wober na stadione po dekoracji :) © wober


Dane wyjazdu:
153.00 km
04:45 h 32.21 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

X Maraton Gorzów - deszcz, wiatr i kraksa

Sobota, 2 lipca 2011 · dodano: 02.07.2011 | Komentarze 19

Jak to mówią: "Nie ma zlej pogody na rower są tylko źle ubrani kolarze" :)
Prognozy sprawdziły się w 100%. Deszcz cały czas, wiatr 30km/h czyli wszystko co może odstraszyć....... leszczy :)
W podróży do Gorzowa mieliśmy zadecydować czy startujemy. Odebraliśmy numery startowe i siedzieliśmy w aucie jedząc śniadanie z Magdą. Wyścig zorganizowany na stadionie żużlowym Stali Gorzów który robi wrażenie ale linia startu w połączeniu z deszczem wyglądała jak błotne SPA :)
Jak na taką pogodę sporo osób. Decyzja zapadła przestało na chwilę padać, więc szykujemy sprzęt. Magda ruszała godzinę przede mną i jestem pełen podziwu że chciało się jej moknąć. W grupie miałem 3 osoby które zapowiadały się dobrze do pracy na całym dystansie. Już na starcie byłem tak mokry że wszystko mi było obojętne. Przygotowywałem się na ten maraton na dłuższy dystans tj 153km, od ponad 2 tygodni. Nie było wiec mowy o tym żeby odpuścić. Dzień wcześniej kupiłem kurtkę która sprawdziła się wyśmienicie. Początek lekki, grupa porwała się już na pierwszym podjeździe (był bardziej stromy i dłuższy niż te 14% w Trzebnicy). Zostałem sam z dwoma osobami o dziwo nie z tymi z którymi planowałem. Wiatr do siedemdziesiątego kilometra prosto w ryja. Przy prędkości wiatru 30km/h i deszczy nie była to przyjemność tylko walka z samym sobą. Na zjeździe uciekam kolegą. Chyba trochę poprawiłem ten element. Na rondzie zwalniam i przy zjeździe koło dostaje uślizgu i matka ziemia przytula mnie do siebie. Chłopacy dojeżdżają i jeden mało co na mnie nie wpada. Kostka z obrzękiem i krwawi przez dziurawą skarpetkę. Jakoś mam pecha z tym wywalaniem się. Chyba za bardzo chce pojechać z dobrym czasem. Zbieram się zakładam łańcuch, sprawdzam rower i w tym czasie mijają mnie chłopaki z którymi planowałem jechać. Niestety klamka dostała tak mocno że jest skrzywiona. Poprawiam ją i zaczynam gonić resztę. Licznik przestaje działać i od dwudziestego kilometra jadę na "czuja". Dobrze że chodzi puls to widzę jak się zajeżdżam goniąc grupę. Po około 10 km dochodzę do nich. Przez kolejne 10 nie daje żadnej zmiany. Widzieli że gonie to nie ma krzyku :)
Potem łapiemy dwóch chłopaków którzy jechali na początku ze mną. Grupa jedzie cała, mijając kolejnych zawodników. Jedni próbują trzymać się z tyłu bez pracy. Daje mocną zmianę na podjeździe i zostajemy w trzech. Jedzie się fatalnie. Wiatr dobija, woda chlapie po ryju. Zabieramy ze sobą dwóch chłopaków i do mety jedziemy w takim składzie. Na punkcie żywieniowym staje tylko z jednym kolegą bo w bidonach "susza". Gonimy potem pozostałych. Chłopaki tak pocisnęli że nie widac ich na horyzoncie a na PŻ byliśmy może z minutę. Doganiamy ich po 10 kilometrach na podjazdach. Końcówka z wiatrem bocznym. Tiry mijając nas z naprzeciwka powodują że latamy na boki jak pijani, takie podmuchy. Uciekam grupie przez metą i wjeżdżam po masie błotnej na stadion. W pełni szczesliwy że to juz koniec ufff.......


Wynik organizatora bo mój licznik nic nie wskazywał.
Czas: 04:45:32
Miejsce M2: 2
Miejsce Open: 8
Tak więc jutro po medal i jakis może pucharek :)

Zdjęć nie ma wkleję jutro po dekoracji. Cieszę się że w końcu coś się udało wykręcić tym bardziej że do zwycięzcy straciłem tylko 4 minuty. Może jak by nie gleba było by........"miszczostwo" :)

stadion Stali Gorzów.....miejsce startu © wober
Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
113.10 km
03:31 h 32.16 km/h:
Maks. pr.:58.61 km/h
Temperatura:27.0
HR max:179 ( 92%)
HR avg:146 ( 75%)
Podjazdy:598 m
Kalorie: 2975 kcal

Sprinty i przepalenie rury..

Środa, 29 czerwca 2011 · dodano: 29.06.2011 | Komentarze 10

Dziś trening stosunkowo spokojny na płaskich odcinkach. Na podjazdach ćwiczyłem sprinty i tempówki. Dobrze jest przepalić rurę bo tempówki zwiększają zapas glikogenu w mięśniach tworząc większe zbiory. Przy tempówkach nie spala się tylko tłuszczy ale właśnie nagromadzony glikogen. Powtarzalność tempówek powoduje zwiększenie zapasów przez organizm. Dziś tempówki z większą kadencją co nie robi różnicy bo i tak tętno jest średnio w granicach 85-92 HRmax. W sumie na płaskich tętno nie przekraczało 70% HRmax. Trasa została dobrana wyśmienicie bo był czas na odpoczynek. Brat jechał przez Gorzów do Kostrzyna to się zabrałem rano i wywalił mnie w Dąbroszynie skąd ruszyłem na Szczecin. Długie proste na początku nudziły, choć pierwsza górka obok Kostrzyna zadziwiła nachyleniem :)
Od Mieszkowic zaczęły się wzniesienia i prawdziwe ćwiczenia. Początkowo dośc słabo szło noga zamulała ale od Lisiego Pola szło całkiem ładnie. Dziwi mnie średnie tętno jak by za niskie jak na takie szarpanie.....

AVG CAD: 89, strasznie duszno i ciepło.

ps. nowy strój daje +10 do mocy +20 do lansu hahah wkładka the best!!

PHOTO:

Chojna Wita - Miasto sexu i burdelów :) © wober


Mieszkowice witają i ......straszą brukiem :/ © wober


Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
149.33 km
04:37 h 32.35 km/h:
Maks. pr.:52.67 km/h
Temperatura:25.0
HR max:174 ( 90%)
HR avg:150 ( 77%)
Podjazdy:783 m
Kalorie: 3799 kcal

Treningowo

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 · dodano: 27.06.2011 | Komentarze 9

Dzisiaj plan był taki żeby pojechać mocniej cały trening bez przekraczania progu. Zrobiłem trasę z wczoraj dokręcając dodatkowo na Trzcińsko oraz na powrocie na Gardno. Pogoda wyśmienita na jazdę. Lekki wiatr trochę przeszkadzający na powrocie. Początek i końcówka lekkie ok. 10km rozgrzewki i rozjazdu.
W sumie powiem że od Radziszewa miałem lekki kryzys i nie gnałem już tak. Tętno niby ok ale chwilowe pogranicze odcięcia było czuć. Jutro odpoczynek środa lekko po górkach i czwartek normalnie bez szarpania. Może coś się wyżebra w tym Gorzowie.....

AVG CAD: 90



/
Kategoria Szosa


Dane wyjazdu:
133.93 km
04:48 h 27.90 km/h:
Maks. pr.:52.48 km/h
Temperatura:19.0
HR max:183 ( 94%)
HR avg:118 ( 61%)
Podjazdy:656 m
Kalorie: 2625 kcal

Niedzielnie

Niedziela, 26 czerwca 2011 · dodano: 26.06.2011 | Komentarze 3

Postanowiliśmy z Magda uderzyć do mojej babci looknąć co tam słychać. Do Chojny pojechaliśmy przez Banie. W Gryfinie dołączył się do nas Rafał który postanowił z nami pojechać kawałek. Chwile pogadaliśmy skąd, po co i dlaczego i ustawiliśmy się na trening jakoś w weekend po Gorzowie bo jeżdżą o 9 z Gryfina paczką jak my na Głębokim. Tempo spacerowe ale w planach miałem tempówki i Rafał się podłączył na górkach. Magda jechała swoje i mówiła że nie mogła nas dojść. W Baniach Rafał pokazał mi fajna drogę na Chojnę. Jest 10km dalej ale asfalt jak ta lala :)
Będzie ciekawiej na treningach jechać inną trasą niż wracać dwa razy tą samą. Górki są więc można poćwiczyć. Za Baniami kolega odbiła w stronę Gryfina a my przez Grzybno na Chojnę. Chwila odpoczynku u babci (kawa, ciasto, ciastka normalnie jak bufet na maratonie:)) i powrót na Szczecin. Tempo jak by wzrosło. Magda chyba się rozgrzała dopiero bo z kilometra na kilometr tempo zwyżkowało. Od Gryfina nie schodziło poniżej 34km/h. Magda przepraszam że jechałem taki kawal i blokowałem Ciebie bo się nie mogłaś na kole rozpędzić :)

Wyprawa udana od jutra ostro przez Gorzowem........
AVG CAD: 88


Cmentarz wojenny zołnieży sowieckich © wober


Tablica poamiątkowa © wober




/